W bieżącym roku mija pięćdziesiąta szósta rocznica utworzenia Państwowego Domu Młodzieży zmienionego w nazwie na Państwowy Dom Dziecka w Zagórzanach. Było to pięć lat po wojnie. Po remoncie, a raczej w czasie jego trwania, przybyło młodzieży. Przybywała młodzież z innych domów tworzonych, jak mi się wydaje wcześniej, doraźnie.
Tak się złożyło, że byłem jednym z pierwszych wychowanków tutejszego PDM. Przyjechałem z grupą młodzieży z Racławic k/Niska. Godzi się wspomnieć o pierwszym kierowniku, którym był pan Leopold Karp.
Okazało się, że mieliśmy duże szczęście trafiliśmy, bowiem na kierownika, człowieka o dużym sercu, wielkiego humanistę. Był bardzo życzliwy dzieciom sierotom. Miał duże doświadczenie życiowe, które potrafił w znakomity sposób spożytkować z korzyścią dla nas. Był ojcem dwóch synów, naszych rówieśników, później urodził się trzeci Adaś. Odnosiło się wrażenie, tak to odczuwaliśmy, że traktował nas jednakowo ze swoimi dziećmi.
Miał duże poczucie sprawiedliwości, którą również w znakomity sposób realizował. Wielu z nas imponował, był wzorem osobowym mimo, że był człowiekiem wyjątkowo skromnym.
Muszę dodać, że dla wychowanków, sierot to wielkie szczęście mieć takiego wychowawcę.
Myślę, że dla wielu z nas był wzorem osobowym.
Użyję słów Hanny Rudniańskiej, która w swoich wspomnieniach o Januszu Korczaku pisze, że „Traktował nas poważnie". Tak też traktował nas nasz kierownik.
Do chwili obecnej w PDM i PDD przybywało 1488 dzieci i młodzieży.
Uważam, że dziś nadarzyła się taka okazja, która się może nie zdarzyć. Czuje taką potrzebę, potrzebę serca, by w tym zacnym gronie, w imieniu tych wychowanków, którzy tu przebywali przez te wszystkie lata, podziękować Państwu, Mieszkańcom Zagórzan, Gorlic, mieszkańcom okolicznych miejscowości za serdeczne przyjęcie dzieci od samego początku. Słowa podziękowania kieruję do nauczycieli, do księży. Ostatni pobyt w Państwa domach dzieci z Białorusi jest potwierdzeniem tej serdeczności.
Tadeusz Kosturski